Obserwatorzy

sobota, 27 listopada 2021

Kawaler Radosław cz.2

 Radek był najstarszym synem w rodzinie, ale była jeszcze siostra która była o 2 lata starsza od Radka. Lecz to od chłopaków więcej się wymagał, szczególnie od tych najstarszych. Musieli pomagać w gospodarstwie. Było jeszcze pięciu młodszych braci, którzy jako dzieci byli niesforni i często dokuczali starszemu rodzeństwu, wiec Radek ich bił. Jako że cała rodzina mieszkała na wsi, a w domu się nie przelewało, każdy nowy zakupiony ubiór był przez młodsze rodzeństwo, po starszych, "donoszone" aż dana rzecz całkiem się rozpadnie. I tak na przykład było z butami, Radek miał z tym dobrze, bo on miał je pierwsze, ale nie lubił tych dzieci rozwydrzonych, więc lubił często wychodzić z domu na podwórko, tam miał swoje kaczuszki i kurczaczki, potem i króle, które hodował i sprzedawał.

Gdy Radek był już młodym kawalerem,, szczupłym blondynem, który nadal mieszkał ze swoją rodzinką której nie lubił ale już pracował na siebie i jeździł codziennie do pracy. Niestety musiał po pracy w Spółdzielni jeszcze pomóc na roli, i tak do 30. roku życia. Do tego czasu cały czas mieszkał z rodzicami i rodzeństwem, ale nie całym, bo niektórzy się wcześniej wyprowadzili. W między czasie Radek był jeszcze w wojsku, które było obowiązkowe dla każdego chłopca, jako że był stan wojenny, spędził w wojsku 2 lata. Gdy wrócił do domu, nikt na jego widok się nie ucieszył, niestety nie był lubiany w rodzinie a i koledzy za nim nie przepadali, wiec wyjechał za granicę na tzw dorobek, spędził tam 5 lat, lecz tam też mu się nie układało, wiec wrócił.

Lecz pewnego dnia wyjechał ze swojego województwa w sprawach służbowych  i poznał dziewczynę którą był zauroczony, pomyślał że dobra by była z niej żona. Po dwóch miesiącach znajomości oświadczył się dziewczynie.

C.d.n.

sobota, 20 listopada 2021

Panna Basia cz.1


 Panna Basia była drugą córką swoich rodziców, była dzieckiem tzw do wszystkiego, pracowała w polu od najmłodszych lat, a jej starsza siostra nie chciała. Później urodził się brat Basi, który był za mały żeby pomagać w gospodarstwie, a potem był rozpieszczany i nie musiał pomagać, bo przecież to ukochany syn i bardzo wyczekiwany. Tak wiec Basia od najmłodszych lat mogła liczyć tylko na siebie.

Gdy poszła pierwszy dzień do szkoły dowiedziała się że ma na imię Basia, bo w domu ją nazywali Jasia. Była zdziwiona że szkoła zmieniła jej imię, dopiero jej ojciec wszystko wyjaśnił, że mama Basi chciała ją nazwać inaczej ale to on w urzędzie zapisywać córkę jak ma się nazywać, a że ukochał imię Basia to tak zapisał.

Kiedyś gdy Basia wracała ze szkoły rowerem, przewróciła się i zrobiła sobie nie małą dziurę w kolanie. A że była sama na drodze, żadnej pomocy to wsiadła na rower i pojechała do domu. Podczas jazdy krew z rany leciała nieubłaganie i pod wypływem ciśnienia leciało jej coraz więcej. Gdy już dojechała do domu, babcia opatrzyła ranę i zawinęła w szmatkę. Niestety nikt tego nie pilnował że ranę trzeba przemywać i szmatka wrosła w ranę, ból przy odrywaniu materiał z rany był okropny i Basia ciężko go znosiła ale wytrzymała i od tej pory sama dbała o zagojenie się rany.

Gdy Basia chorowała nikt nie zwracał na to uwagi ponieważ, gdy tylko łapało ją jakieś przeziębienie to jej szybko przechodziło. Ale gdy pewnego razu zachorowała i krew leciała jej z nosa i nie chciała przestać, jej mama powiedziała że "zła krew wyleci, a dobra zostanie" i biedna Basia czekała, aż jej ojciec nie wytrzymał i zadzwonił po karetkę, gdy Pani doktor zobaczyła ile krwi z takiej małej dziewczynki zeszło od razu powiedziała "zabieramy ją do szpitala". Tam tydzień leżała pod kroplówką aby nabrać sił.

Minęły lata. Basia stała się już kobietą, która chce iść do szkoły i dalej się uczyć. Niestety, jej mama powiedziała że nie ma na to pieniędzy, a że starsza córka już się uczyła, to młodsza nie musi. Chodziło tu o szkołę średnią, do której trudno było się dostać, trzeba było mieć dobre oceny i najlepiej znajomości. Basia miała zostać po podstawówce i pracować na gospodarce za darmo (tzn. za jedzenie), wiec wyprowadziła się z rodzinnego domu jak miała 16 lat. Wyjechała do miasta aby pracować i mieć lepszą przyszłość, niż jej mama przewidziała.

Gdy mieszkała w mieście wreszcie poczuła że to jest jej miejsce. Zatrudniła się w wielkiej fabryce (nikt nie chciał tam pracować ponieważ, było tam ciężka praca fizyczna). Basia też nie miała dużo siły, bo była filigranową kobietą o ciemnych włosach, piwnych oczach i skromnej budowie. Lecz dawała sobie radę i chociaż pracowała na dwie zmiany, to było to lepsze niż jakby pracowała w roli u rodziców.

W mieście było jej dobrze, fabryka sponsorowała wyjazdy po Polsce i zagraniczne, wiec zwiedziła trochę świata. Najgorsze były tzw. nocki, czyli praca w nocy. Trzeba było dostać się do fabryki a autobusy nie zawsze jeździły w nocy, wiec trzeba było iść do niej pieszo. I aż pewnego razu, gdy Basia wracała z pracy nad ranem i marzyła tylko aby rzucić się do łóżka, na jej drodze stanęło trzech mężczyzn, byli bardzo pijani po całonocnej imprezie. Nie pozwolili jej przejść dalej, tylko zaczęli się do niej dobierać, nikogo nie było aby mógł jej pomóc.

Gdy już doszła do domu, wzięła prysznic i obiecała sobie że w życiu nikomu o tym nie opowie. To zmieniło jej życie, stała się bardzo ostrożna i nieufna do ludzi. 

"Ludzie to wilki" - mawiała 

Po 10 latach pracy w fabryce poznała swojego przyszłego męża z którym miała niestety kolejne przygody.


c.d.n

Strach przed nieznanym