Obserwatorzy

sobota, 26 marca 2022

Samotność pomimo zwiążku

 Samotność w związku - cóż to takiego?

Gdy mamy partnera/partnerkę z którą wiążemy przyszłość, ale nasza połówka jest zapatrzona w monitor, czy to od telewizora czy od komputera

Po prostu nie ma czasu z Nami porozmawiać, albo nie chce mieć czasu. I nie chce zauważyć że mamy problemy... Nie mamy wtedy wsparcia i czujemy się osamotnieni, bo tylko na siebie możemy liczyć.

Kochamy Naszą drugą połówkę, pomimo niedoskonałości. Ale jedna strona zawsze kocha bardziej i czeka na drugą aż też będzie równo mocno kochać. Ale nie może się doczekać i wtedy czujemy się samotni...

Wtedy okazuje się że mamy coraz więcej sekretów, bo pomimo że każdy ma inną pracę czy pasję jakoś się kochali i kiedyś znajdywali dla siebie czas, a teraz nie chcą wolnego czasu spędzać razem, tylko osobno...

Kiedyś nie drwili z siebie, nie wykorzystywali...

Pierwsze kila lat związku jest bajeczne, jeśli chcesz to później kontynuować jest bardzo ciężko, bo po kilkunastu latach są już to inne osoby. Nie są już sobą zaciekawieni a raczej jedna strona jest już znudzona, obojętnie co byś robił/a...

poniedziałek, 14 marca 2022

Żółte papiery dla nastolatki

Asia to dziewczyna z rozbitej rodzinny, ojciec zostawił jej matkę gdy Asia miała 3 miesiące. Mama Asi miała jeszcze dwójkę starszych dzieci: Alicję i Piotrka. Piotr zawsze dobrze się uczył, miał świetną pamięć, natomiast Ala w miarę dobrze się uczyła - nie było z nimi kłopotów. Lecz z Asią niestety były, umiała tylko nauczyć się na pamięć w ogóle tego nie rozumiejąc. Tak więc to języka polskiego lub języków obcych miała dobrą pamięć, lecz krótką. Uczyła się na zasadę "3xZ" czyli Zakuć - Zaliczyć - Zapomnieć. Gorzej miała z tymi przedmiotami na których trzeba było myśleć czyli np. matematyka = tylko z nią miała problem bo reszty da radę się wykuć.

Mama Asi uważała że wykuć to i tak duże osiągnięcie jak dla Asi, wiec nie ma co jej tłumaczyć bo i tak nie zrozumie. Jej brat to potwierdzał, chciał jej wytłumaczyć zadania z matematyki, ale Asia i tak nic nie rozumiała. 

Asia umiały by myśleć gdyby ktoś ją tego wcześniej nauczył, a tak to przyzwyczaiła się że wystarcza tylko wykuć na pamięć - bo taką mamy edukację. W szczególności jeśli chodzi o o szkołę podstawową. Uczą potęg i pierwiastków, które nie będą potrzebne. Ale jest kilka istotnych rzeczy których matematyka może nauczyć, ale zamiast ten temat rozwinąć to jest tylko "liźnięty" i dalej bo nie ma czasu.

I na przykład taka Asia świetnie wykuje wiersz na pamięć lub przebieg jakiejś bitwy ale nie jest w stanie policzyć ile metrów kwadratowych ma jej pokój lub ile metrów płytek potrzebne jest w łazience.

Dlatego między innymi mama Asi załatwiła jej tzw. "żółte papiery" to znaczy wariackie. Na początku załatwiła jej że jest dyslektykiem i żeby w szkole inaczej na nią patrzyli (bardziej przychylnym okiem). Niestety była na odwrót. Nauczyciele może i byli dla niej łaskawi ale uczniowie już nie.

Gnębili biedną Asię, wyśmiewali się z niej a ona ich nie rozumiała. Nie wiedziała co to sarkazm i ją wykorzystywali. Później trafiła na koleżankę której nie przeszkadzało jaka ona jest, lecz po kilku latach przyjaźni Asia powiedziała jej że już nie chce się z nią przyjaźnić, że znajdzie sobie kogoś innego. Koleżanka przyjęła to do wiadomości chociaż było jej przykro, no ale skoro sama tak chciała. Koleżanka ta znalazła sobie inne koleżanki, a Asia nadal była sama i stała się jeszcze większym pośmiewiskiem szkoły.

Koleżanka przyjęła ją pod swoje skrzydła, ale to już była zupełnie inna przyjaźń. Koleżanka nie zważała już jak ktoś Asię zaczepiał, nie broniła jej, tylko ją akceptowała w swoim otoczeniu. I wtedy to się zaczęło. Asia zaczęła być swoją mamę, obwiniać ją o to jaka jest i co się z nią stało, ponieważ mama Asi zaprowadziła ją do psychiatry a on dawał leki po których się tyje. Mama Asi była z tych grubszych ale Asia ważyła dwa razy więcej.

W czasem Asia już nie miała żadnych koleżanek i siedziała sama w domu, gdy zaczęła się robić agresywna mama Asi oddała ją do szpitala psychiatrycznego i jest niestety w nim do tej pory.
Asia jest już dorosłą osobą i mieszka na stałe w szpitalu.

Historia oparta na faktach. Imiona zostały zmienione.

Miłość Kasi (cz8 - ostatnia)

 Kasia gdy pracowała w gabinecie kosmetycznym miała swoje pieniądze. Na początku matka kazała jej całą wypłatę przynosić "w zębach". Ale Kasia była mądrzejsza i postawiła się matce. Dokładała się tylko do czynszu i kupowała własne jedzenie bo miała własną lodówkę do zapełnienia. Niby mieszkały w jednym mieszkaniu ale jakby oddzielnie. Każda na własny rachunek.

Raz postanowiła że razem z paczką znajomych pojadą nad jezioro - to był czas wakacyjny. I to była najlepsza decyzja w życiu, ponieważ to właśnie tam poznała miłość swojego życia.

Kasia chodziła ma masażystę razem z Pauliną a ona miała już narzeczonego Pawła. Paweł zaprosił jeszcze dwóch kolegów a Paulina wzięła Kasię i jeszcze jedną koleżankę. Kasi od razu wpadł w oko Michał, który był w typie Kasi. Drugi kolega też flirtował z Kasią, ale nic z tego nie wyszko, no i Michałowi się Kasia spodobała, jak miłość od pierwszego wejrzenia. Wreszcie się Kasi poszczęściło. Kasia wiedziała że po wycieczce napisze do niego. I tak się stało.

Przez 3 miesiące pisali codziennie ze sobą, aż w końcu Michał zapytał czy Kasia chce z nim chodzić i się zgodziła. Jeździli do siebie co weekend, a matka Kasi nie była tym zachwycona. Basia (mama) była przekonana że jej córka nigdy nikogo sobie nie znajdzie i będzie zawsze z nią i będzie jej "niewolnicą".

Otóż nie, po kolejnych 3 miesiącach Kasia przeprowadziła się do Michała i zaczęła studia. Nikt się nie spodziewał że Kasia wybierze się na studia, nikt w nią nie wierzył że skończy chociaż liceum. A tu na przekór wszystkim Kasia pokazała że można żyć normalnie, nawet jeśli start życia nie był normalny.

Teraz Kasia jest narzeczoną Michała i razem mieszkają już od 5 lat. Dobrze im się żyje pomimo problemów życiowych. Grunt że razem, teraz Kasia ma już wsparcie które powinna być od samego początku życia. Ale Kasia była tylko narzędziem który każdy chciał wykorzystać na własny użytek.

Matce była potrzebna to towarzystwa i troszczenia się o jej potrzeby. A ojcu żeby nie musiał płacić alimentów. Smutny koniec moi drodzy. Ale to samo życie.

Historia oparta na faktach, zmienione zostały tylko imiona.

Fajna szkoła (cz 7)

 W szkole policealnej było fajnie. Najciekawsza i najbardziej normalna szkoła. Przyjazna atmosfera i spaniali ludzie, otwarci i wyrozumiali. To była najlepsza decyzja. Szkoła ta kazała się kłaść do masażu - idealnie, nic nie szkodzi że ta druga osoba nie umiała masować, nauczy się. Robili sobie kawki i herbatki co rano, gdy się spotykali. Kasi ta atmosfera od razu podpasowała.

To była szkoła dzienna, wiec na dobre wychodziło to Kasi, bo nie siedziała ciągle w domu z matką. Ojciec już mieszkał oddzielnie. Te dwa lata szkoły bardzo szybko zleciały no i w końcu Kasia miała już zawód, który mogła wykonywać, bo egzamin zdała na 5.

Gdy Kasia poszła do Urzędu Pracy zaproponowali jej staż w gabinecie kosmetycznym, w którym będzie od większości rzeczy, tzn. sprzątanie, umawianie klientów, masowanie, pomoc kosmetyczkom. Po stażu szefowa zatrudniła Kasię na rok, czyli w sumie 1,5 roku pracy w między czasie Kasia pomyślała że fajnie by było zrobić nowy zawód i bardziej pomagać kosmetyczkom i poszła na technik usług kosmetycznych do tej samej szkoły co wcześniej. Dziewczyny w szkole były w porządku ale to nie to samo, ponieważ ten kierunek był tylko zaoczny czyli spotykali się w weekendy. Kasia pracowała w tygodniu oraz w sobotę, ale jakoś dawała sobie radę aby to pogodzić. Szefowa była zła że Kasia poszła do szkoły i chce się uczyć jej zawodu, wiec gdy umowa miała wygasnąć to nie przedłużyła jej. 

Nie wiedziała wtedy że Kasia ma jeszcze bardziej ambitne plany. I po kryjomu, żeby nikt nie wiedział zapisała się na studia.

C.d.n.

Dorastanie Kasi cz.6


 Gdy Kasia poszła do gimnazjum było podobnie. Trzymała się z koleżanką która była wysoka i większa, ale również miała koleżankę którą musiała się opiekować. Lena była dosyć mało rozgarnięta i mama Leny pozwalała tylko Kasi aby zabierała ją na podwórko się pobawić, a były w tym samym wieku. Ale że Kasia musiała na blokowisku sama sobie dawać radę to była wstanie zadbać o bezpieczeństwo drugiej osoby.

Później "duża koleżanka" została w gimnazjum a Kasia i Lena poszły do liceum, lecz mama Leny stwierdziła że liceum to za wysoki poziom dla Leny i zabrała ją do zawodówki. Kasia została sama. Nie lubiła swojej nowej klasy, 30 chłopaków i 8 dziewczyn. Chłopcy byli, jak to dyrektor mówił: "mało mądrzy za to dorodni". Profil liceum był sportowy, może dlatego "młodzież była dorodna".

Na koniec liceum musiała odbyć się matura. Kasia nie chciała do niej podchodzić, ale matka wymusiła żeby poszła "w końcu nic nie tracisz" - powiedziała Basia. Wtedy był jeszcze dodatkowy stres ponieważ, Kasia musiała świadczyć w sądzie w sprawie rozwodowej swoich rodziców. Sprawa była dwa dni po pisemnej maturze i jeden dzień przed ustną maturą. Ale wszystko dobrze się skończyło ponieważ, maturę Kasia zdała, a sprawę miała już z głowy. Chociaż to był dopiero początek tych spraw w sądzie, ale Kasia nie musiała więcej brać udziału w nich. Najgorsze było to, że to jej ojciec wezwał Kasię na świadka aby zeznawała przeciwko swojej matce. Ale i tak tego nie zrobiła, mówiła po prostu prawdę, jak jest u niej w domu. Kasia była już pełnoletnią osobą, wiec jej zeznania nie były aż tak istotne, nie zmieniły by wyroku sądu.

Po liceum i zdaniu matury Kasia nadal nie wiedziała czego chce od życia, kim chce zostać, jak zawód chce uprawiać. Matka ją namówiła żeby poszła do szkoły policealnej na technika masażystę. Kasia nie była przekonana do tego zawodu, nie chciała "ugniatać ludzi". No ale poszła dla świętego spokoju, żeby nie siedzieć w domu.

C.d.n.

Strach przed nieznanym