Mała Kasia ze swego dzieciństwa pamięta tylko mamę. Bo tata pojawił się gdy Kasia miała 6lat, wtedy jej powiedziano że ten Pan to jej tata. A do obcych Kasia była nieufna, wiec bała się własnego ojca.
Gdy Basia chodziła do pracy, mała Kasia i jej tata zostawali sami w domu, Radek miał się nią opiekować, lecz tego nie robił. Kasia przeważnie sama biegała pod blokiem, bez opieki. Wiec sama musiała sobie radzić z dużymi dziećmi które ją zaczepiali a z czasem nawet bili. W swojej klatce (mieszkała w bloku mieszkalnym) miała dwoje przyjaciół, Leona, który mieszkał piętro niżej i Lenę, która mieszkała dwa piętra niżej, oni razem chodzili do szkoły, ale 200m szli w 30min, a Kasia nie chciała tak się wlec wiec te 200m pokonywała sama w 5min, czasami biegiem a czasami szybko chodząc.Tata ją nauczył szybko chodzić, bo gdy zaprowadzał ją czasami do przedszkola, to na małą Kasię nikt nie czekał, wiec musiała nadążyć za dużym tatą, który robił duże kroki.
Więc mała Kasia, musiała sama o siebie zadbać od najmłodszych lat, nie mogła na nikogo liczyć. Chyba że na siebie.
Gdy mama wychodziła do pracy, tata bardzo krzyczał na małą Kasię, tak bardzo się go bała że chowała się pod stołem lub w szafie. Basia gdy przychodziła z pracy myślała że bawią się w chowanego, nie wiedziała że Kasia potrafiła tam kilka godzin spędzić, albo i dłużej.
Po jakimś czasie Basia zorientowała się że coś jest nie tak. I wtedy często się kłóciła z Radkiem i to cały czas, codziennie i kilka razy w ciągu dnia = codzienne awantury.
Gdy Kasia chodziła już do 5-6 klasy podstawowej była jedną z tych dziewczynek z którą się nie zadziera, bo wybuchała agresją. Często była sytuacja że podmieniali jej plecak z kolegą z klasy plecakiem, były identyczne. Wiec gdy się to przydarzyło raz czy dwa to jeszcze pół biedy... Ale gdy to się zdążało notorycznie Kasi puszczały nerwy i biła osoby które pierwsze były pod ręką. A że Kasia wyrosła na dużą dziewczynę to też siły miała więcej, bo ona była najwyższa w całej klacie, miła jeszcze koleżankę która była nieco grubsza ale i wysoka, wiec jak były we dwie to nikt z nimi nie zadzierał. Oczywiście często były u dyrektora ale jakoś nigdy rodziców nie wzywali.
C.d.n.